Profil kredytobiorcy, posiadającego kredyt hipoteczny we frankach, nie jest jednolity.
Analizując to, wprowadzając pewne kryteria, można ich podzielić na pewne grupy.
Podział opisany poniżej może nie jest idealny, ale od czegoś trzeba zacząć. Wyodrębnijmy 3 grupy, bazując na odczuciach.
Pierwsza, to Ci, którzy na tym bardzo źle nie wyszli: brali franka powyżej 2.50 a nieruchomości kupowali za 50-70 % obecnej wartości. Teraz mają się nieźle, zatem ich sytuacja nie jest najgorsza.
Druga, to ludzie którzy, którzy brali kredyt we frankach zanim frank zaczął się umacniać, mając dobrą zdolność kredytową. W tej grupie, w znacznej mierze są osoby (często single), które kupowały nieruchomości znacznie przekraczające ich potrzeby, również czasem sugerując się motywem spekulacyjnym (zakładając, że tendencja mocnego franka i drożejących nieruchomości się utrzyma i na tym nie stracą). Wielu z tych ludzi potraciło fortuny i są w trudnej sytuacji.
Trzecią grupę stanowią osoby, które miały niską zdolność kredytową. Tak niską, że nie było ich stać na kredyt w złotówkach, a bank przyznał im kredyt we frankach. Ze względu na niską zdolność, ta grupa osób starała się brać relatywnie niewielki kredyt, to na co ich stać i co spełniałoby ich potrzeby. Do tej grupy, zaliczają się młode rodziny, których kredyt we frankach jest zmorą.
Jeśli chodzi o pomoc państwa, to w pierwszej kolejności należałoby rozważyć grupę trzecią. Głownie dlatego, że państwo zawiodło. Przyznawanie kredytu w walucie obcej, osobie, której nie stać na kredyt w walucie krajowej, nie powinno mieć miejsca. Nie można od tych ludzi wymagać, żeby rozumieli jak działa ekonomia i rynki finansowe.
Jak można im pomóc?
Zacznijmy od tego, że na tej trzeciej grupie, banki sporo zarabiały i nadal zarabiają. Zarabiają na kredytach, które udzielone być nie powinny ze względów ekonomicznych jak i w dużej mierze etycznych.
Te zarobki banków nie biorą się z nieba. Biorą się z kieszeni tych kredytobiorców, którzy oprócz tego, że nie mogą spokojnie patrzeć w przyszłość, muszę rezygnować nie tylko z konsumpcji i inwestycji w dzieci czy zdrowie, co nie służy dobrze naszemu kraju.
Taki zły stan rzeczy, choć znany jest od kilku lat, trwa nadal. Niewiele się zmieniło.
Cofnięcie ich, czy przewalutowanie po kursie wzięcia kredytów, wydają się być krokami zbyt radykalnymi i trudnymi do wprowadzenia.
Banki, oprócz tego, że od tych umów często na wstępie naliczały sobie wysokie prowizje i opłaty, przez lata pobierały również marżę i dosłownie rżnęły kredytobiorców na spreadzie walutowym.
Te dochody banków zostały uzyskane w skutek nieetycznie zawartych umów, narażających Państwo na koszty społeczne.
Wydaje się natomiast, że ludziom ze słabą zdolnością kredytową, którym udzielono, mających teraz dzieci i będących przez wzrost kursu franka w trudnej sytuacji finansowej, Rząd powinien już dawno pomóc i wymusić na bankach przynajmniej ZEROWĄ marżę i ZEROWY spread. Tak, aby banki przestały zarabiać na nieuczciwie zawartych umowach.
Dodatkowo pod rozwagę poddałbym, czy banki nie powinny rozliczyć (zwrócić) tym ludziom pieniędzy, które zarobiły na tych umowach kredytowych poprzez marże i spread.
Trudno dokładnie określić, jaka jest to kwota w skali całego kraju na przestrzeni tych 7-8 lat, ale można oszacować, że marża odsetkowa w wysokości 1 punktu procentowego, jak i 10 gr na wymianie waluty, to przy kredycie o równowartości 250.000 PLN około 250 PLN (200 na marży i 50 na spreadzie) miesięcznie, tj. 3.000 PLN rocznie. Przez 8 lat, daje to 24.000 PLN - taką szacunkowo kwotę banki mogły uzyskać do tej pory od jednej, nieuczciwie zawartej umowy kredytowej.
Ile takich umów jest? Ponoć wszystkich umów kredytów hipotecznych w CHF jest ponad 500.000.
Ile z tego jest umów zawartych przez osoby z 3 grupy? To już trudno oszacować, ale przyjmijmy, że jest to 10%-20%, czyli 50.000-100.000. Przy takim założeniu, wychodziłoby, że jest to ok 1-2,5 mld PLN.
Jak oddać ludziom te pieniądze? Na przykład tak, jak im się to zabierało. Obniżając raty kredytów o te 300 zł przez najbliższe 7-8 lat. Wyglądałoby to podobnie do tego, że państwo dopłaca kredytobiorcom złotówkowym w Ramach rodziny na swoim, z tą różnicą, nie nie byłyby to pieniądze z budżetu Państwa, tylko banków komercyjnych, które na tych ludziach dorobiły się nieuczciwie.
Takie działanie, wraz z likwidacją Bankowego Tytułu Egzekucyjnego, to po prostu kroki w kierunku normalności jakie Państwo powinno uczynić w tej sprawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz