sobota, 16 listopada 2013

Nowe budynki parlamentu

Ponoć na jednego parlamentarzyste w polskim sejmie przypada 2 m2, i to jest mniej niż na więźnia. Dlatego rządzący planują wybudować 2 budynki sejmowe.

Wątpię w rzetelność i dokładność tego wyliczenia, skłaniałbym się ko temu, że to jest to zmanipulowane, a dodatkowo nie sądzę aby ci parlamentarzyści spędzali na tych 2 m2 więcej czasu niż średnio godzina dziennie, natomiast znam prostszy, szybszy i tańszy sposób, żeby zwiększyć powierzchnię przypadającą na jednego parlamentarzystę.

Ale nie powiem. Taka zagadka.

sobota, 2 listopada 2013

Referendum w Warszawie

Załóżmy, że Henna Gronkowiec Walec została wybrana w wyborach w których frekwencja była 100%.

Załóżmy, że mamy referendum o odwołaniu jej i większość, czyli np 59% wszystkich wyborców zagłosowało za odwołaniem ale 41% nie poszło na wybory. 

Efekt jest taki taki, że mimo tego, że większość wyborców chciałoby jej odwołania, to nic z tego, bo ktoś kiedyś wymyślił taki zapis, że w referendum o odwołanie frekwencja musi być wyższa niż 2/3 w wyborach, czyli w naszym przypadku 60%. 







niedziela, 6 października 2013

Nadejszla wielkopomna chwila + polish succker

Witam, oto mój pierwszy post na blogspot. Niestety mój pierwszy blog na blogbanku został usunięty zatem muszę zacząć od nowa. Ponoć nie da się go przywrócić. Oczywiście na moją prośbę się nie da ale jak by agentom było trzeba to pewnie nie byłoby problemu.

W tym pierwszym wpisie chcialem podziękować Zbyszkowi, który to motywował mnie do założenia bloga.

Zamierzam to głównie pisać ogólnie o życiu, choć przeważać może tematyka gospodarczo-biznesowa, bo często pewne tematy tak bardzo mnie irytują, że muszę się gdzieś wypisać.

Oprócz tego wstępu na tym świeżym Blogu, pasowałoby coś jeszcze dodać ciekawego z życia.

No to może napisze o tym co teraz widze w TV, czyli o meczu Wisła - Legia.

To niby czołowe zespoły, a nie wiem czy śmiać się czy płakać jak to oglądam. Płakać, bo chciałoby się z synem pooglądać dobrą piłkę i pokibicować. Śmiać się, bo grają jak fajtłapy i półgłowki. Teraz komentatorzy mieli mokro w majtkach bo po dośrodkowaniu z rogu rożnego legionista kopną z półobrotu nad poprzeczką Wisły. No może i nieźle to wyglądało, ale koleś miał na tyle miejsca że mółby tę piłkę przyjąć i uderzyć precyzyjniej mając większe szanse na gola, który jest im potrzebny bo wynik 0:0.

W mojej ocenie, w odniesieniu do polskiej piłki, większość (ponad 90%) piłkarzy, kibiców i społeczeństwa nie rozumie o co chodzi w piłce nożnej. Nie chodzi mi o zasady (czyli np o tym co to jest spalony, choć pewnie tak naprawde mało kto wie i rozumie po co są spalone), tylko o to co pozwala wygrać i być lepszym od przeciwnika.

Po pierwsze, dobry zawodnik, oprócz odpowiedniego wyszkolenia technicznego i fizycznego, podczas gry powinien ograniczyć emocje(tak jak i dobry biznesmen czy trader giełdowy), kierować się rozsądkiem i instynktem. Jako instynkt rozumiem zespół dobrych nawyków nabytych wraz z doświadczeniem.
Myślę, że większość piłkarzy ma z tym problem, bo marzą o tym, żeby być gwiazdami, żeby im piłka dobrze siadła i trafiła w okienko. Oczywiście, takie bramki się zdarzają - przeciętny piłkarz może mieć odrobinę szczęscia i strzelić piękną bramkę, która zostanie zapamiętana przez kibiców i będzie powtarzana w mediach, co dla tego piłkarza może przerodzić się w karierowy sukces i pieniądze.

Po drugie, piłka nożna to gra zespołowa. Osobiście uważam, że wystarczyłaby mi drużyna składająca się z 2 partnerów mojej klasy, aby w 40 minutowym meczu na boisku orlikowym wygrać z jednym Lionelem Messim.
Ktoś by od razu mógł powiedzieć drwiąco, że Messi to może obejść i 5ciu takich jak ja! Zgoda. Ale nie uda mu się to za każdym razem. Może co drugi raz mu się uda. A czy uda mu się obronić co drugi nasz atak? Myślę, że to nie takie łatwe odebrać piłkę nawet takiemu kiepskiemu zawodnikowi jak ja, który może podać piłkę do kolegi, a po tym przechwycie jeszcze obejść innych kolegów i strzelić gola.

Po trzecie, selekcjoner (a może i w pewnym stopniu i piłkarze) powinni rozumieć podstawy statystyki i ekonometrii aby zespół grał efektywnie. Zawodnik powinien kierować się (instyktownie) prostym rachunkiem prowdopodobienstwa, ile może zyskać a ile może stracić przy każdej podjętej decyzji i zagraniu. Przykładowo, czy obrońca który podbiegł w okolica pola karnego i na którego leci piłka z dośrodkowania z rożnego i leci mu idealnie na woleja, powinien pierdolnąć z całej pyty w bramke, czy może coś innego?
Co może zyskać? Może mu się uda... czyli
1. trafi w piłkę
2. kopnie w światło bramki
3. bramkarz nie obroni i będzie gol.
Statystycznie, pewnie na 10 takich sytuacji, może 1 sie udaje, nie więcej. Czy warto próbować?
Wydaje się, że nie... ale skoro tak, to co powinien zrobić?
I tu ciąg dalszy rozkminy:
Po pierwsze - być może warto - jeśli wynik jest bezpieczny i do końca zostało niewiele czasu - to czemu nie. Nawet jeśli się nie uda, to nie będzie tragedii. A jeśli się uda, będzie wspaniala atrakcja dla kibiców i piękne zwięczenie przewagi nad przeciwnikiem.

Po drugie - może przyjąć piłkę (każdy dobry piłkarz powinien umieć idealnie przyjąć i podać każdą piłkę) i jeśli ma na to miejsce to przymierzyć i uderzyć (zwiększa szanse na trafienie) lub podać do lepiej ustawionego zawodnika np napastnika.

Oczywiście, jak mu się nie uda, co jest bardziej prawdopodobne, to wzrasta ryzyko utraty bramki i taka decyja tego obrońcy na strzał z woleja może się okazać tragedią dla drużyny jeśli stracą bramkę i przegrają mecz. Niestety mało kto zwróci uwagę, że błąd był po stronie obrońcy, który chciał sobie strzelić na pałę, a większość obserwatorów skupi się na tym czy bramkarz nie wyszedł za szybko z bramki...

Tak czy siak, obrońca ten powinien pamiętać, że jego wyprawa pod pole karne może się zakończyć niepowodzeniem i powinien szybko wracać na swoją pozycję.

Mało który piłkarz niestety robi takie analizy, bo ich nie potrafi. A dlatego, że ich nie potrafi,i nie rozumie, bo na edukację nie miał czasu - musiał chodzić na treningi i na dupy.

I niestety dlatego teraz ogladając mecze polskiej ligi, co chwilę widze nielogiczne i bezsensowne zagrania, które mnie irytują

A co do spalonych, to są one po to, aby napastnik nie stał pod bramką przeciwnika czekając na podanie piłki.
Ale to nie oznacza, że mamy się starać idealnie wyznaczać linię spalonego (co w praktyce i tak się nie udaję i praktycznie w każdym meczu sędzia sie myli mniej lub więcej) i przerywać (marnować) dobrze wypracowane i ciekawie zapowiadające się akcje.

Niestety trudno oczekiwać zmian na lepsze, skoro ogranizacjami piłkarskimi zazwyczaj zarządzają piłkarze.