sobota, 1 listopada 2014

Kredyty hipoteczne we frankach

W ostatnich dniach w mediach nasilił się temat ludzi, którzy są poszkodowani przez kredyty we frankach. Politycy oczywiście starają się z tego zrobić użytek.

Na początku, trzeba uświadomić sobie jedno: to nie CHF jest problemem w tej kwestii, tylko PLN.

W 2008 roku, kiedy ludzie masowo brali kredyty hipoteczne (wg hasła "kto nie kupił mieszkania ten przegrał życie"), waluty obce z perspektywy Polaka były stosunkowo "tanie". Nie tylko CHF, ale USD i EUR były o ok 1 zł tańsze (USD ok 2.10, EUR 3.20).
Zatem, porównując do obecnej sytuacji, to czy ktoś brał kredyt we frankach, czy dolarach lub euro, w zasadzie nie ma istotnego znaczenia z punktu widzenia kursu walutowego.

Innymi słowy, to osłabienie PLN uderza najmocniej tych kredytobiorców. A skąd wzięło się to osłabienie?

Fakty są takie, że obecne kursy głównych walut obcych są na poziomie z roku 2006. W latach 2007-2008, kiedy kredyty we frankach były najbardziej popularne, polska waluta znacznie się umocniła, dolar "potaniał" z 3.50 do 2.10, euro z 4.10 do 3.20, frank z 2.60 do 2.00.
Napisałem "potaniał" w cudzym słowie, bo to jest względne. Z perspektywy zewnętrznej, to PLN bardzo podrożał i w zasadzie to jest kluczowa sprawa.

Ludzie posiadający kredyty we frankach, nie są ofiarami umocnienia się franka. Oni są ofiarami nadmiernego umocnienia się złotówki w latach 2007-2008.

W tamtych latach, mocny złoty był nam na rękę z perspektywy cen paliw, bo w tym samym czasie cena ropy poszybowała z 70 do 140.

Kogo winić za zaistniałą sytuację?
W zasadzie ludzie są sami sobie winni. Wielu, albo i większość z tych osób, wolała wziąć kredyt CHF niż PLN z dopłatami z programu "Rodzina na swoim", bo rata we frankach była trochę niższa. Zapewne wielu (jak nie wszyscy) też liczyło na to, że kurs CHFPLN dalej będzie spadał, a ceny nieruchomości jeszcze urosną - tak zapewne nastrajali ich doradcy finansowi, którzy na tych ludziach słono się obłowili.

Nie bez winy są też władze, które na czas nie ograniczyły dostępności kredytów w CHF. Nie jest tajemnicą, że ludzie bogaci i wpływowi w tym czasie, zajmowali się deweloperką i sprzedażą nieruchomości, więc nie na rękę było im ograniczanie akcji kredytowej.

Jakie jest moje zdanie na temat pomocy tym kredytobiorcom?

Po pierwsze, sytuacja i tak nie jest beznadziejna, bo wartości nieruchomości nie spadły aż tak znacznie. Wiele z tych osób jest w stanie sprzedać mieszkanie/dom w cenie zakupu. Zatem mogą je sprzedać, spłacić kredyt, pozbyć się problemu, i wynająć mieszkanie.

Co jeśli wartość kredytu przewyższa wartość mieszkania?

No cóż, to już jest sprawa kredytodawcy. Banki nie są instytucjami charytatywnymi, zarabiają na nas ale i muszą dbać o swoje interesy. Jeśli udzieliły takich kredytów, które są źle zabezpieczone, to nie może być wina kredytobiorcy.

Innymi słowy, wydaje mi się, że ludzie, a szczególnie rodziny, powinny mieć możliwość wyjścia z tej sytuacji, tak aby uwolnić się od problemu i zorganizować sobie sprawy mieszkaniowe od nowa (wynajęcie lub nowy kredyt na mieszkanie tańsze). Oczywiście jak najmniejszym kosztem reszty społeczeństwa.

Rozważyłbym taką opcję, że jeśli ktoś czuje, że kupując mieszkanie na kredyt w CHF "przegrał życie", to ma prawo oddać mieszkanie bankowi i uwolnić się od kredytu. Oczywiście, zazwyczaj w takiej sytuacji bank dostanie mieszkanie poniżej wartości kredytu, więc będzie stratny.

Sytuacja w której rodziny nie mogą się normalnie rozwijać, bo kredyt we frankach ich dusi, nie ma sensu i powinna być rozwiązana przy pomocy władzy, bo same banki są w stanie wykończyć tych ludzi. A Ci ludzie nie powinni być ofiarami pazerności bankierów i deweloperów.

To Banki, a nie zwykli ludzie, powinni być odpowiedzialne za to, żeby udzielone kredyty były spłacane i odpowiednio zabezpieczone.



niedziela, 22 czerwca 2014

Brak Hossy i podsłuchy

Minął ponad kwartał i hossy nie ma i nie widać, ale już chyba tylko na WIG. Moja zapowiedź się sprawdza, tym bardziej, jeśli odniesiemy się do WIG na tle indeksów światowych - w USA, RFN, a nawet Rosji jest lepiej niż u nas. Ciekawe, jak by to wyglądało u nas, jak by te rynki doznały zapaści.
Wzrosty na GPW prawdopodobnie hamowane są przez reformę OFE, a teraz dojdzie dodatkowo zamieszanie z podsłuchami i być może demontaż rządu.

Dla mnie od dawna wiadome jest, że ten rząd nic dobrego dla Polski nie robi, tylko szkodzi nam i następnym pokoleniom.

Nie miałem co do tego wątpliwości, ale Ci co je mieli, to już naprawdę nie powinni ich mieć. Ci, co uważają, że ten rząd jest dobry, bo i tak nie będzie lepszego, muszą być albo głupi, albo nieuczciwi.

Przez media przewijają się różne opinie, choć zarówno media jak i opozycja raczej jednoznacznie oceniają sytuację - kompromitacja. Ale bądźmy szczerzy - inaczej się nie da. Nawet prezydęt zaczą się odnosić sceptycznie do rządu. Z początku jego stanowisko mnie dziwiło, ale w zasadzie to też wynika z prostej kalkulacji - jeśli prezydęt się od tej sytuacji nie oddzieli, a opinia publiczna wyklnie ten rząd i PO, to i on popłynie przy następnych wyborach. To rodzi ryzyko, że za kilka lat PiS i NP mogą mieć nie tylko większość w parlamencie, ale i prezydenta. To chyba najgorszy scenariusz dla PO. Obawiam się, że jeśli sprawy będą szły w tym kierunku, to motyw rosyjski będzie coraz silniejszy, bo będą się rozliczeń bali bardziej niż wojny, w której nic im się nie stanie.

Te podsłuchy strasznie kompromitują ten rząd. Oczywiście władza jako cel nr 1 stawia odnalezienie sprawcy, czyli tego kto nagrywał - bo to nielegalne. Wg nich to jest cały problem - że ktoś to nagrał. Nagrał i upublicznił. To co nagrał - nieważne. Ważne, że nielegalnie.

Wciskane są ludziom brednie, np że rozmowa Belki - Prezesa NBP z Ministrem Chorób Wewnętrznych -  Sienkiewiczem w restauracji była prywatna, a przecież rozmawiają o ustawach, wymianach ministrów, o długu publicznym, i co najważniejsze -  przy kolacji opłacanej przez NBP (bagatela 1400 zł). Prywatna rozmowa na kolacji finansowanej przez NBP?

Co gorsza, znamy tylko to co zostało upublicznione, a ile rozmów na najwyższych szczeblach władzy jest nagrywana i przekazywana w niepowołane ręce?
Jaki sens ma łapanie tego kto nagrywał? Przecież wiadome jest, że obce wywiady działają non stop i chcą wiedzieć swoje - to normalne. Władza powinna się po prostu przed tym permanentnie bronić, ale jest na tyle nieudolna i wygodna, że tego nie robi.

Państwo i najważniejsi ministrowie tego rządu zostali skompromitowali - ale oczywiście nic im nie jest... i pewnie nie będzie.

Chciałoby się powiedzieć, że odsetek wyborców PO jest równoznaczny z odsetkiem debili i oszustów w naszym społeczeństwie. Oczywiście, to nie do końca będzie prawda, bo większość ludzi po prostu nie wyraża opinii, bo nie interesuje się polityką. Z drugiej strony jednak, po tym co się dzieje i słyszy w mediach, tych niegłosujących, chyba można by ich do tej grupy debili i oszustów zaliczyć.


poniedziałek, 12 maja 2014

Hossa nie wróciła, przyszła bessa?

No i zapomniałem wkleić dane po świętach, ale nic złego się nie stało z tego powodu.
Puki co, mój scenariusz się sprawdza. W20 stoi w miejscu, MWIG40 jest przy rocznych minimach, a SWIG80 już znacznie przebił tegoroczne minima...
Mimo to, że spadki są znaczne, na wykresach jest jeszcze sporo miejsca do dalszych spadków.
Wygląda na to, że smart money nadal są w rękach niedźwiedzi. A nawet coraz więcej smart money jest w rękach niedźwiedzi.



WIG50519.24+0.13%13:59
WIG202397.96+0.43%14:13
WIG20 Fut2381+0.38%13:58
WIG302546.68+0.50%14:13
WIG502962.17-0.92%13:59
WIG2501211.36-0.96%13:59
MWIG40MWIG403292.71-0.43%13:59
MIS80MIS8012326.89-1.04%11:15

S&P500 Fut1879.95+0.28%14:13
DAX9672.03+0.95%13:58
EUR/PLN4.17855-0.04%14:13
USD/PLN3.03555-0.12%14:13
EUR/USD1.37654+0.08%14:13
Ropa Crude100.27+0.21%14:13











wtorek, 15 kwietnia 2014

Wielki Tydzien początkiem bessy?

WIG51530.63-0.55% 11:33
WIG202423.26-0.71%11:47
WIG20 Fut2401-0.66%11:33
WIG302566.38-0.59%11:47
WIG503178.09-0.38%11:33
WIG2501311.11-0.20%11:33

S&P500 Fut1823.65-0.07%11:46
DAX9241.93-1.04%11:32
EUR/PLN4.18186+0.19%11:47
USD/PLN3.03001+0.31%11:47
EUR/USD1.38014-0.12%11:47
Ropa Crude103.20-0.41%11:47

Póki (puki?) co, indeksy na GPW sa gdzieś miedzy wartościami które były w dniu kiedy przepowiedziałem koniec Hossy, a minimami z "bessy" Krymskiej.

Sentyment na światowych giełdach jest słabszy, szczególnie na Nasdaq.

Zobaczymy jaka atmosfera będzie panowała w następnych dniach - czy wiara w koniec Hossy przyjdzie przed 4 dniami świątecznymi bez sesji (Wielki piatek, weekend, poniedzialek).

Świąteczna bezplynność raczej będzie sprzyjać mocnym ruchom. Nie skłaniałbym się do byczych zachowań bez solidnej świątecznej wyprzedaży.

Żebym tylko nie zapomniał tu wkleić wtorkowych wartości.

niedziela, 30 marca 2014

Narodowy test ekonomiczny 2014

http://www.kredytforum.pl/temat/37412/wielki-test-wiedzy-ekonomicznej-odpowiedzi-2014/

Najtrudniejsze było pytanie:
21. Która grupa inwestorów ma obecnie największy udział w obrotach na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych?
a) polscy inwestorzy indywidualni
b) polscy inwestorzy instytucjonalni
c) inwestorzy zagraniczni

Trudno odgadnąć taką odpowiedź, bo jeśli chodzi o 'obecnie' to trudno do tej pory znaleźć odpowiednie dane GPW za styczeń 2014 (ciekawe skąd komisja konkursowa je miala?).

Natomiast bazując na danych historycznych GPW (I polrocze 2013), odpowiedź c) inwestorzy zagraniczni, wydaje się być nieprawdziwa. Być może, jeśli określono by w pytaniu, że dotyczy ono tylko rynku akcji, odpowiedź byłaby prawidłowa.

Biorąc jednak pod uwagę wszystkie instrumenty, zatem zarówno akcje, jak i kontrakty terminowe, opcje, wydaje się że prawidłową odpowiedzią było b) - największą wartość obrotu generują polscy inwestorzy instytucjonalni. Choć na na akcjach polscy instytucjonalni wykonali 80 mld, a zagranica 110 mld, to na kontraktach terminowych udzial polskich instytucji jest dwukrotnie wiekszy niż zagranicy (4 mln sztuk wobec 1.9 mln sztuk), co w przeliczeniu na wartość pieniężną wydaje się kwotą większą niż 30 mld (1 kontrakt terminowy na w20 to ok 24000 zł, zatem 2.1 mln szt kontraktów może być warte nawet 50 mld PLN).
Dane:
http://static.gpw.pl/pub/files/badanie_inwestorow_dane_na_www2013.pdf

Reasumując, pytanie na pewno nie było odpowiednio sprecyzowane, aby móc na nie odpowiedzieć prawidłowo.
A prawidłowa odpowiedź konkursowa wg mnie jest niepoprawna.

Sugeruję, aby w następnej edycji, do każdego pytania, były dostępne jakieś dane źródłowe, na których uczestnicy mogliby zweryfikować poprawność odpowiedzi.

niedziela, 23 marca 2014

Pomoc matkom dzieci niepelnosprawnych

W ostatnich dniach na topie jest temat pomocy dla rodzin niepelnosprawnych dzieci, ktore wymagają ciągłej opieki. Rodziny okupują Sejm i domagają się zasiłku na poziomie płacy minimalnej, i ponoć Tusk im to już kilka lat temu obiecal.

Wiekszosc polityków i specjalistow których slucham, pieprzą pierdoły. Najgorsze rzeczy oczywiście gada Tusk.

Otóż wg niego najwiekszym grzechem który on popełnia, jest zwiększenie zasiłków dla tych rodzin dzieci niepełnosprawnych o 200 zl (rodziny chca 400), bo to wbrew logice ktora powinien sie kierowac chcac zmniejszajac deficyt.
To, że obiecywał im to już kilka razy, pierwszy raz 5 lat temu, już grzechem nie jest...
Poza tym pieprzy, że nie ma na to pieniedzy, a przecież to nie sa wielkie kwoty, bo ponoć ok 300 mln zl rocznie.

Przecież codziennie wychodzą na jaw afery sprzeniewierzonych pieniedzy lub bezsensownych wydatkow.

A poza tym, przecież to nie sa pieniadze wyslane za granice, czy w kosmos. Te pieniadze przeciez wroca do budzetu. Tu chodzi o to, żeby te rodziny miały wiecej pieniedzy na rehabilitacje dzieci (bo na to im brakuje). Te rodziny nie pojada sobie na Malediwy, nie kupia sobie mercedesów itp. Oni to wydadza na dobra podstawowe, zywnosc i rehablitacje. A rehabilitanci to też nie jest najbogatsza klasa, oni też wydadza wekszosc pieniedzy w Polsce.

Innymi slowy, beneficjentami takich wydatkow jest cala Polska gospodarka ze skutkiem zdecentralizowanym, bo dzieci chore sa wszedzie, co daje szanse na znalezienie pracy dla rehabilitantów w malych miejscowosciach, a wiec aktywizacje mlodych ludzi, a oni też te pieniadze wydadza (bo to nie sa ludzie bogaci ktorzy zdeponuja pieniadze w banku na procent czy kupia akcje albo przepierdola na forexie).
Tobylby typowy Keynsowski impuls popytowy, z pozytywnymi skutkami spolecznymi.

Jakoś na promocje Olimpiady w Krakow-Zakopane nie zaluja kasy i za durne logo placa 90 tys austryjackiej firmy, a te wydatki na promocje Zimowych igrzysk to sa pieniadze wyrzucone w bloto, a nawet jak te igrzyska beda, to nie bedzie to wielce rentowne przedsiewziecie dla spoleczenstwa. To bedzie okazja dla pewnych grup interesow, a straca najslabsi, tak jak bylo z Euro (Ci co budowali drogi zbankrutowali, kasie wzieli Ci co wygrali przetargi).

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdyby te rodziny zdecydowaly sie oddac dziecko do Domu Opieki, wtedy koszt takiego dziecka dla Budzetu to 3 tys zl miesiecznie, czyli 2 razy tyle ile chca rodziny.

W zeszlym roku zabrali zasilki na opieke nad doroslymi osobami niepelnosprawnymi.

Od dawna wiadome, że ten rząd to wielka porażka. Ale przykre, że żaden polityk nie widzi tego tak jak ja, że te wydatki nie są jałowe.




poniedziałek, 17 marca 2014

piątek, 7 marca 2014

koniec Hossy

W marcu jak w garncu a kwiecien plecien poprzeplata.
Mając to na uwadze, w dniu wczorajszym przepowiedziałem koniec hossy. Czy to będzie bessa - ja ni znaju.
Natomiast, widząc to co sie dzieje na rynkach, odnosze wrażenie, że smart money raczej jest w rękach niedźwiedziów.
Zobaczymy jak się beda poniższe kwotowania kształtowały jak post minie.
Obecne poziomy:
WIG52412.05-0.14% 12:05
WIG202462.09+0.08%12:20
WIG302609.69-0.02%12:20
WIG20 Fut2461+0.08%12:05
mWIG403480.56-0.58%12:05
sWIG8013826.20-0.65%12:05

środa, 1 stycznia 2014

Pijani kierowcy

Godzinę temu wróciłem ze spaceru z dziećmi i po włączeniu TV usłyszałem wiadomości o wypadku, w którym pijany kierowca w Kamieniu Pomorskim wjechał w grupę spacerujących osób zabijając 6 z nich, w tym rodziców i rodzeństwo jednego dziecka, które przeżyło. W biały dzień. Tragedia.

W mason24 odbywają się jałowe dyskusje i komentarze na temat pijanych kierowców, przypominają inne przypadki, statystyki, jakie są potencjalne kary.

Wg mnie jest prosty sposób na pijanych kierowców. Musimy sobie jednak zdefiniować, że prowadzenie pojazdu po spożyciu alkoholu to poważne przewinienie. A jeśli sobie uświadomimy, że siadanie za kierownicą będąc po spożyciu alkoholu jest tak samo złe jak na przykład strzelanie pistoletem na oślep, to rozwiązanie jest proste. Każdy kto to widzi lub o tym wie, powinien to zgłosić na policję, pod groźbą kary.
Grzywna, czy ograniczenie wolności, w zależności od stanu świadomości tych osób na temat pijanego kierowcy.
Jeśli taka pijana osoba spowoduje tragedię, a uda się znaleźć osoby, które wiedziały, a nic nie zrobiły, to powinny karę za to ponieść, bo można uznać, że przyczyniła się do tej tragedii.
Oczywiście nie wyeliminujemy wszystkich przypadków i nie unikniemy tragedii, ale jeśli ograniczymy takie sytuacje, w których spożywamy alkohol z osobą, która chce jechać po pijaku i jedzie, powodując wypadek, to tragedii będzie mniej i mamy większe szanse, że nam się taki debil nie trafi.
Nie chodzi o to, żeby karać niewinnych ludzi, ale jeśli sami nie będziemy siebie kontrolować, to niewiele się zmieni. A na pewno pasowałoby coś zmienić, bo aut jest coraz więcej i coraz łatwiej je kupić, a ludzie raczej nie stają się bardziej rozsądni, wiec liczba takich tragedii będzie rosła.
Niestety wątpię, żeby takie zmiany zaszły w tym narodzie, szczególnie pod obecnymi rządami, więc zostaje nam uważać na debili i jojceć.