W ostatnich dniach na topie jest temat pomocy dla rodzin niepelnosprawnych dzieci, ktore wymagają ciągłej opieki. Rodziny okupują Sejm i domagają się zasiłku na poziomie płacy minimalnej, i ponoć Tusk im to już kilka lat temu obiecal.
Wiekszosc polityków i specjalistow których slucham, pieprzą pierdoły. Najgorsze rzeczy oczywiście gada Tusk.
Otóż wg niego najwiekszym grzechem który on popełnia, jest zwiększenie zasiłków dla tych rodzin dzieci niepełnosprawnych o 200 zl (rodziny chca 400), bo to wbrew logice ktora powinien sie kierowac chcac zmniejszajac deficyt.
To, że obiecywał im to już kilka razy, pierwszy raz 5 lat temu, już grzechem nie jest...
Poza tym pieprzy, że nie ma na to pieniedzy, a przecież to nie sa wielkie kwoty, bo ponoć ok 300 mln zl rocznie.
Przecież codziennie wychodzą na jaw afery sprzeniewierzonych pieniedzy lub bezsensownych wydatkow.
A poza tym, przecież to nie sa pieniadze wyslane za granice, czy w kosmos. Te pieniadze przeciez wroca do budzetu. Tu chodzi o to, żeby te rodziny miały wiecej pieniedzy na rehabilitacje dzieci (bo na to im brakuje). Te rodziny nie pojada sobie na Malediwy, nie kupia sobie mercedesów itp. Oni to wydadza na dobra podstawowe, zywnosc i rehablitacje. A rehabilitanci to też nie jest najbogatsza klasa, oni też wydadza wekszosc pieniedzy w Polsce.
Innymi slowy, beneficjentami takich wydatkow jest cala Polska gospodarka ze skutkiem zdecentralizowanym, bo dzieci chore sa wszedzie, co daje szanse na znalezienie pracy dla rehabilitantów w malych miejscowosciach, a wiec aktywizacje mlodych ludzi, a oni też te pieniadze wydadza (bo to nie sa ludzie bogaci ktorzy zdeponuja pieniadze w banku na procent czy kupia akcje albo przepierdola na forexie).
Tobylby typowy Keynsowski impuls popytowy, z pozytywnymi skutkami spolecznymi.
Jakoś na promocje Olimpiady w Krakow-Zakopane nie zaluja kasy i za durne logo placa 90 tys austryjackiej firmy, a te wydatki na promocje Zimowych igrzysk to sa pieniadze wyrzucone w bloto, a nawet jak te igrzyska beda, to nie bedzie to wielce rentowne przedsiewziecie dla spoleczenstwa. To bedzie okazja dla pewnych grup interesow, a straca najslabsi, tak jak bylo z Euro (Ci co budowali drogi zbankrutowali, kasie wzieli Ci co wygrali przetargi).
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdyby te rodziny zdecydowaly sie oddac dziecko do Domu Opieki, wtedy koszt takiego dziecka dla Budzetu to 3 tys zl miesiecznie, czyli 2 razy tyle ile chca rodziny.
W zeszlym roku zabrali zasilki na opieke nad doroslymi osobami niepelnosprawnymi.
Od dawna wiadome, że ten rząd to wielka porażka. Ale przykre, że żaden polityk nie widzi tego tak jak ja, że te wydatki nie są jałowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz