W tym pierwszym wpisie chcialem podziękować Zbyszkowi, który to motywował mnie do założenia bloga.
Zamierzam to głównie pisać ogólnie o życiu, choć przeważać może tematyka gospodarczo-biznesowa, bo często pewne tematy tak bardzo mnie irytują, że muszę się gdzieś wypisać.
Oprócz tego wstępu na tym świeżym Blogu, pasowałoby coś jeszcze dodać ciekawego z życia.
No to może napisze o tym co teraz widze w TV, czyli o meczu Wisła - Legia.
To niby czołowe zespoły, a nie wiem czy śmiać się czy płakać jak to oglądam. Płakać, bo chciałoby się z synem pooglądać dobrą piłkę i pokibicować. Śmiać się, bo grają jak fajtłapy i półgłowki. Teraz komentatorzy mieli mokro w majtkach bo po dośrodkowaniu z rogu rożnego legionista kopną z półobrotu nad poprzeczką Wisły. No może i nieźle to wyglądało, ale koleś miał na tyle miejsca że mółby tę piłkę przyjąć i uderzyć precyzyjniej mając większe szanse na gola, który jest im potrzebny bo wynik 0:0.
W mojej ocenie, w odniesieniu do polskiej piłki, większość (ponad 90%) piłkarzy, kibiców i społeczeństwa nie rozumie o co chodzi w piłce nożnej. Nie chodzi mi o zasady (czyli np o tym co to jest spalony, choć pewnie tak naprawde mało kto wie i rozumie po co są spalone), tylko o to co pozwala wygrać i być lepszym od przeciwnika.
Po pierwsze, dobry zawodnik, oprócz odpowiedniego wyszkolenia technicznego i fizycznego, podczas gry powinien ograniczyć emocje(tak jak i dobry biznesmen czy trader giełdowy), kierować się rozsądkiem i instynktem. Jako instynkt rozumiem zespół dobrych nawyków nabytych wraz z doświadczeniem.
Myślę, że większość piłkarzy ma z tym problem, bo marzą o tym, żeby być gwiazdami, żeby im piłka dobrze siadła i trafiła w okienko. Oczywiście, takie bramki się zdarzają - przeciętny piłkarz może mieć odrobinę szczęscia i strzelić piękną bramkę, która zostanie zapamiętana przez kibiców i będzie powtarzana w mediach, co dla tego piłkarza może przerodzić się w karierowy sukces i pieniądze.
Po drugie, piłka nożna to gra zespołowa. Osobiście uważam, że wystarczyłaby mi drużyna składająca się z 2 partnerów mojej klasy, aby w 40 minutowym meczu na boisku orlikowym wygrać z jednym Lionelem Messim.
Ktoś by od razu mógł powiedzieć drwiąco, że Messi to może obejść i 5ciu takich jak ja! Zgoda. Ale nie uda mu się to za każdym razem. Może co drugi raz mu się uda. A czy uda mu się obronić co drugi nasz atak? Myślę, że to nie takie łatwe odebrać piłkę nawet takiemu kiepskiemu zawodnikowi jak ja, który może podać piłkę do kolegi, a po tym przechwycie jeszcze obejść innych kolegów i strzelić gola.
Po trzecie, selekcjoner (a może i w pewnym stopniu i piłkarze) powinni rozumieć podstawy statystyki i ekonometrii aby zespół grał efektywnie. Zawodnik powinien kierować się (instyktownie) prostym rachunkiem prowdopodobienstwa, ile może zyskać a ile może stracić przy każdej podjętej decyzji i zagraniu. Przykładowo, czy obrońca który podbiegł w okolica pola karnego i na którego leci piłka z dośrodkowania z rożnego i leci mu idealnie na woleja, powinien pierdolnąć z całej pyty w bramke, czy może coś innego?
Co może zyskać? Może mu się uda... czyli
1. trafi w piłkę
2. kopnie w światło bramki
3. bramkarz nie obroni i będzie gol.
Statystycznie, pewnie na 10 takich sytuacji, może 1 sie udaje, nie więcej. Czy warto próbować?
Wydaje się, że nie... ale skoro tak, to co powinien zrobić?
I tu ciąg dalszy rozkminy:
Po pierwsze - być może warto - jeśli wynik jest bezpieczny i do końca zostało niewiele czasu - to czemu nie. Nawet jeśli się nie uda, to nie będzie tragedii. A jeśli się uda, będzie wspaniala atrakcja dla kibiców i piękne zwięczenie przewagi nad przeciwnikiem.
Po drugie - może przyjąć piłkę (każdy dobry piłkarz powinien umieć idealnie przyjąć i podać każdą piłkę) i jeśli ma na to miejsce to przymierzyć i uderzyć (zwiększa szanse na trafienie) lub podać do lepiej ustawionego zawodnika np napastnika.
Oczywiście, jak mu się nie uda, co jest bardziej prawdopodobne, to wzrasta ryzyko utraty bramki i taka decyja tego obrońcy na strzał z woleja może się okazać tragedią dla drużyny jeśli stracą bramkę i przegrają mecz. Niestety mało kto zwróci uwagę, że błąd był po stronie obrońcy, który chciał sobie strzelić na pałę, a większość obserwatorów skupi się na tym czy bramkarz nie wyszedł za szybko z bramki...
Tak czy siak, obrońca ten powinien pamiętać, że jego wyprawa pod pole karne może się zakończyć niepowodzeniem i powinien szybko wracać na swoją pozycję.
Mało który piłkarz niestety robi takie analizy, bo ich nie potrafi. A dlatego, że ich nie potrafi,i nie rozumie, bo na edukację nie miał czasu - musiał chodzić na treningi i na dupy.
I niestety dlatego teraz ogladając mecze polskiej ligi, co chwilę widze nielogiczne i bezsensowne zagrania, które mnie irytują
A co do spalonych, to są one po to, aby napastnik nie stał pod bramką przeciwnika czekając na podanie piłki.
Ale to nie oznacza, że mamy się starać idealnie wyznaczać linię spalonego (co w praktyce i tak się nie udaję i praktycznie w każdym meczu sędzia sie myli mniej lub więcej) i przerywać (marnować) dobrze wypracowane i ciekawie zapowiadające się akcje.
Niestety trudno oczekiwać zmian na lepsze, skoro ogranizacjami piłkarskimi zazwyczaj zarządzają piłkarze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz