piątek, 26 lutego 2016

Z czego wynika restrykcyjna polityka NBP?

Obecnie stopy procentowe w Polsce są jednymi z najwyższych w Europie. Jeśli wziąć pod uwagę realną stopę procentową (stopa procentowa - stopa inflacji), tylko w Rumuni jest ona wyższa. W porównywanych często z Polską Węgrzech (mających słabszą kondycję finansów publicznych, słabsze perspektywy wzrostu gospodarczego), stopa procentowa banku centralnego jest niższa niż w Polsce i wynosi 1,35% przy inflacji rzędu 0,9%. W Polsce mamy deflację (0,7), a stopy procentowe na poziomie 1,50%. Porównując realną stopę procentową , koszt pieniądze w Polsce wynosi 2,20%, a na Węgrzech 0,45%.
Dlaczego NBP/RPP nie obniża stóp? Prowadząc politykę celu inflacyjnego na poziomie 2,5%, ma otwartą drogę do obniżek. Patrząc na stopy procentowe i inflacji w Europie, obniżka stóp o 1pp (czyli z 1,5% do 0,5%) wydawałaby się rozsądna. Dla przeciętnego kredytu hipotecznego (250 tys) byłoby to ok 200 zł miesięcznie mniej odsetek do zapłacenia. Niższe stopy procentowe zachęcałyby również przedsiębiorstwa do inwestycji w rozwój i zniechęcały do trzymania gotówki na lokatach.
Dlaczego zatem NBP prowadzi tak restrykcyjną politykę monetarną?
Wypowiedzi niektórych, jastrzębich członków mają kuriozalny wydźwięk: stopy i tak są niskie, a na wypadek kryzysu lepiej mieć z czego obniżać.
Jedynym rozsądnym powodem może się wydawać problem kredytów frankowych. Obniżka stóp zapewne osłabiłaby złotego, być może nawet o 5-10% (rynek w pewnym stopniu liczy się z obniżkami stóp i kurs EURPLN już znacznie wzrósł w przeciągu ostatnich 6 miesięcy). Być może trzeba byłoby się liczyć z dalszym, ok 10 osłabieniem PLN względem CHF, co uderzałoby również w stabilność systemu bankowego.
Jeśli to prawda, to wniosek jest taki, że kredytobiorcy w przepłacają za kredyt, aby frankowicze mieli niższą ratę i banki stabilne bilanse.

1 komentarz:

  1. Badtus,

    zobacz, że inflacja bazowa (bez żywności i energii), czyli tę na którą polski bank centralny ma jakikolwiek wpływ (bo chyba nie na globalne ceny ropy i żywności) jest cały czas powyżej zera (http://stooq.pl/q/?s=cpcypl.m&c=10y&t=l&a=lg&b=0), poza tym stopy realne o których mówisz, to stopy historyczne, na podstawie których nikt nie podejmuje raczej decyzji ani inwestycyjnych, ani zakupowych (przynajmniej ja nie znam dziś w Polsce nikogo kto wstrzymywałby się z jakimikolwiek zakupami tylko dlatego, że spodziewa się niższych cen, zatem nie ma miejsca ryzyko tzw. spirali deflacyjnej. Jednocześnie uważam, że dalsze schodzenie z główną stopą procentową wymuszałoby dalsze obniżki oprocentowania przez banki komercyjne i w rezultacie odpływ lub nawet tylko stagnację wielkości depozytów, co już samo w sobie byłoby dla sektora bankowego niekorzystne, a pamiętajmy, że ujemne stopy procentowe w Europie Zachodniej stoją za osłabieniem wyników banków właśnie, o czym dowiadujemy się w trwającym obecnie sezonie publikacji wyników finansowych spółek za IV kw. i 2015 rok. Podsumowując obecna stabilizacja głównej stopy procentowej NBP na poziomie 1,5% wydaje się bardzo OK zarówno z punktu widzenia gospodarki, jak i polityki makro-ostrożnościowej

    OdpowiedzUsuń